Banh xeo – wersja osobista

Te przepyszne wietnamskie naleśniki jadłam w warszawskiej knajpce #Vietnamka i absolutnie mnie oczarowały. Chrupiące, dość tłuste placki, wypełnione plastrami długo gotowanego boczku i kiełkami, rwane i jedzone placami po zawinięciu w tajemnicze liście i namoczeniu w pikantnym sosie. Wypełnienie może jednak zależeć od fantazji, podaję więc przepis na moją wersję banh xeo.

Naleśniki

Bazowałam na gotowej mieszance, jednak proporcje są proste: 2/3 mąki pszennej, 1/3 ryżowej, sól i łyżeczka kurkumy. Do tego 1 jajko, tyle wody, żeby uzyskać konsystencję ciasta naleśnikowego, duża szczypta gałki muszkatołowej i drobno posiekana szalotka. Ciasto zmiksowałam z blenderze kielichowym i dałam mu chwilę do namysłu.

W międzyczasie przygotowałam farsz: krótko obsmażyłam stek na patelni grillowej, a następnie pokroiłam go w cienkie plastry. Na mandolinie poszatkowałam młodą marchewkę w cieniutkie wióry. Do tego mieszanka sałat i pikantno-słodki sos bananowy (do kupienia w sklepach internetowych np. www.czylichili.pl).

Cienkie naleśniki usmażyłam na oleju z pestek winogron, lejąc go dość sporo, ponieważ ze względu na mąkę ryżową placki są dość sztywne i kruche.

Każdy naleśnik posmarowałam sosem bananowym, dodałam sałatę i marchewkę, plastry steku, pieprz, sól i sezam do smaku. Zwinęłam i pożarłam paluchami - pyszne było! Polecam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.